Artykuły,  Karmienie piersią

Mleczna droga a odstawienie od piersi

Na początku, gdy wraz z Kasią rozpoczęłyśmy tworzenie bloga momdiet.pl, pojawił się mój osobisty wpis Mleczna droga. Pokazałam Wam w nim moje pierwsze przemyślenia na temat karmienia piersią [http://www.momdiet.pl/2019/09/02/mleczna-droga/ ]. Dziś chciałam ten temat rozszerzyć bo czuję niedosyt ;). Chciałam też podzielić się z Wami, jak przebiegło u nas odstawienie od piersi.

Mojego synka karmiłam przez około 20 miesięcy – i nawet sama sobie się dziwię, że dałam radę. Choć nie było to dla mnie łatwe, proste i na początku przyjemne! Zdarzały się dni pełne wątpliwości, bo Franek nie chce jeść, nie chce piersi, płacze, krzywi się jest niespokojny. A ja w stresie CO SIĘ DZIEJE?

Płakałam, że nie mogę go nakarmić, że się do tego nie nadaję, ale gdzieś przeczytałam ( https://www.hafija.pl/ ), że mleko tworzy się w głowie! I ta myśl przyświecała mi przez cały okres laktacji 🙂 Była moim laktacyjnym motto 🙂 I baaardzo pomagała!

Ale nie o tym chciałam napisać 🙂

Pewnie wiecie jak to jest – najpierw pytania, rady by „lepiej” karmić piersią. A gdy już nadejdzie społeczny czas na koniec tej mlecznej drogi – zdziwienie, no że jak to jeszcze???!! karmisz? A „coś” tam jeszcze masz??

Więc z doświadczenia wiem, że nie ma co kogoś zadowalać bo to się nie uda! Zawsze ktoś czuje się pokrzywdzony a dodatkowo doprowadza to do większej frustracji!

W tym całym laktacyjnym szaleństwie i czasie na karmienie i zakończenie laktacji – zadaj sobie droga Mamo pytanie – czego Ty chcesz? Czego TY potrzebujesz?

Miałam wiele myśli czy rozpocząć odstawienie swojego malucha od piersi… No bo już skończył roczek – ale był chory i byliśmy w szpitalu więc nie ma to sensu – dalej się karmimy 🙂 Później miał 1,5 roku no to już TEN czas, ale NIE bo ząbkuje i to boleśnie, a to upały a to …. (wstaw co uważasz:P ) i tak to trwało 🙂 O kilka zastoi i nieprzespanych nocy dalej nasze ilości karmienia jakoś tak same z siebie się zmniejszyły i w okolicach 18 miesiąca było ich 2-3 dziennie – rano po przebudzeniu się, do drzemki na dzień i na noc + nocki nadal były nasze :p

Odstawienie od piersi to PROCES – Wymaga CZASU i CIERPLIWOŚCI

Z tym przesłaniem zaplanowałam kolejne nasze wspólne kroki. Tłumaczyłam synkowi, że niedługo nie będzie mleczka, że będzie go mniej, ale że zawsze BĘDĘ koło niego, z nim. ZAWSZE może się do mnie przytulić! Wiem, że zgodnie z zaleceniami najpierw trzeba odstawić karmienia dzienne. Później przychodzi czas na nocne, ale wiedziała, że to u nas nie przejdzie. Więc z nastawieniem, że muszę dać radę i RAZEM z Franiem to przejść i być przy nim – były trudne noce. Jak dobrze pamiętam były to 2-3 noce i zawsze gdy Franio się domagał piersi, płakał BYŁAM przy nim, tuliłam, głaskałam i mówiłam do niego i to POMAGAŁO. Widziałam, że ten bliskościowy miks daje mu ukojenie 🙂

A co z dziennymi karmieniami?

Ano trwały nadal 🙂 Raz było ich więcej raz mniej. Ale stopniowo zastępowałam je czymś innym 🙂 I tak zaraz po przebudzeniu było EKSPRESOWE śniadanie 🙂 Później był czas drzemki i tu pomogła nam tula, która bardzo polecam. Na dobranoc nasze karmienie trwało najdłużej. To właśnie z niego Franek sam zrezygnował, a zamiast niego po dziś dzień zasypiamy wtuleni w siebie 🙂

Jaka jest moja PUENTA :)?

Dajcie sobie czas. Znajdzie na siebie swój sposób. Każdy maluch jest inny. Potrzebuje innego podejścia rodziców, opiekunów 🙂 Warto na nasze dzieci spoglądać z czułością i dać im z siebie to co najlepsze! Ale nie zapominając o własnych potrzebach, co jest mega trudne! Warto się jednak tego uczyć, do czego Was zachęcam!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *